czwartek, 28 czerwca 2012

Makijaż w stylu Dody-krok po kroku

Tak jak w tytule. Moja interpretacja makijażu, który zazwyczaj nosi Doda. Nie jestem jej fanką, ale w prasie nie da się o niej nie czytac ;)

Krok 1:

Na połowę powieki ruchomej nakładam srebrny cień.

 Krok 2:

Na dolną powiekę nanoszę czarny cień do 3/4 długości.

 Krok 3:

W zewnętrznym kąciku powieki ruchomej nakładam czarny cień i bardzo delikatnie rozcieram.

 Krok 4: 

Pod łuk brwiowy i w wewnętrznym kąciku nakładam biały cień.

 Krok 5:

Czarnym eyelinerem w żelu maluję kreskę.

 Krok 6:

Ten sam czarny eyeliner nakładam na linię wodną.

 Krok 7:

Rzęsy bardzo dokładnie tuszuję czarną maskarą.

Gotowy makijaż prezentuje się w ten sposób. Ostatnio mam fioła na punkcie kolorowych ust także nie zwracajcie uwagi ;))


wtorek, 26 czerwca 2012

ROZDANIE: Lush, Bomb Cosmetics, Essence itd.

Hej ! Dziś przychodzę z moim pierwszym rozdaniem! Gdy założyłam bloga postanowiłam, że gdy stuknie mi 3000 wyświetleń zrobię giveaway, a że dziś ten dzień nastąpił oto i ono.Zauważyłam też, ,że kilka dziewczyn regularnie odwiedza mój blog i komentuje, za co jest mi niezmiernie miło!  Do zgarnięcia 10 produktów ( 8 znajduje się na zdjęciu, 2 będą niespodzianką ;)). Niektóre produkty nie są dostępne w Polsce dlatego wydaje mi się, że pod tym względem uda mi się Was "zadowolić" ;P Wszystko jest nowe i nieużywane! Rozdanie trwa równy miesiąc czyli od 26. czerwca do 26. lipca. SERDECZNIE ZAPRASZAM ! :)

Eveline-serum antycellulitowe, L'Oreal-peeling do twarzy o zapachu brzoskwini 

Serum jest moim zdaniem rewelacyjne i naprawdę daje widoczne efekty, a w peelingu jestem zakochana od pierwszego użycia! Niestety nie jest dostępny w Polsce.

 Essence- krem tonizujący 

Mój nowy przyjaciel. Pisałam o nim tu: kilk. Nie martwcie się, to nie to samo opakowanie. Mojego nie oddam ;)) Kupiłam dla którejś z Was nowy.

 Lush- Sultana of Soap - mydło do ciała

 Bomb Cosmetics

Szampon w kostce " kwiaty we włosach" oraz perfumy w kostce"Shanghai Rose"
 Niestety gdy otwierałam pudełko w celu zrobienia zdjęcia "puszeczki" moje niezdarne paluchy naderwały opakowanie. Produkt jest nieużywany, ale jeżeli komuś przeszkadza naderwany kartonik to niech napisze w komentarzu, że nie chce tych perfum ;))

 Simple Beauty- dwa mini lakiery do paznokci w odcieniach 270 i 262




Aby wziąć udział w rozdaniu należy być publicznym obserwatorem mojego bloga i zostawić komentarz pod tym postem ;)) Jest to jedyny obowiązkowy warunek. 1 los
Jeżeli ktoś chce zdobyć dodatkowe losy może:
- napisać o rozdaniu post(nie musi być osobny, wystarczy wspomnienie w poście, który aktualnie macie zamiar napisać ;)) Dołączyć zdjęcie , (które znajduje się na samym początku u góry) oraz dać link do mojego bloga. 2 losy
- W pasku bocznym zamieścić informację o rozdaniu wraz ze zdjęciem wszystkich nagród 3 losy.




Tutaj gotowy formularz dla leniuchów ;) :

Obserwuję jako - 
Email –
Post na blogu – TAK – link / NIE
Informacja w pasku bocznym - TAK - link / NIE 

niedziela, 24 czerwca 2012

Blue lagoon- make-up tutorial


Krok 1:

Zaczynając od wewnętrznego kącika nanoszę morski cień do połowy powieki ruchomej.

 Krok 2:

Dolną powiekę zaznaczam czarnym cieniem.

 Krok 3:

W zewnętrznym kąciku na powiekę ruchomą nakładam czarny  cień.

 Krok 4:

Wszystko dokładnie rozcieram.

 Krok 5:

Na dolną powiekę od wewnętrznego kącika nakładam złoty cień rozcierając granicę z czarnym.

 Krok 6:

W wewnętrznym kąciku nakładam biały perłowy cień.

 Krok 7:

Górną granicę rozcieram bronzerem, którego używam do konturowania twarzy.

 Krok 8:

Czarnym eyelinerem maluję kreskę, które rozszerza się ku zewnętrznemu kącikowi.

 Krok 9:

Rzęsy dokładnie tuszuję czarną maskarą.

 Krok 10:

Środek ust maluję białą kredką.

 Krok 11:

Resztę wypełniam czarną kredką.

 Krok 12:

Na białą kredkę nanoszę niebieski cień, którego użyłam do makijażu oczu, natomiast na czarną kredkę czarny cień.

 Krok 13:

Na  czarny cień nakładam odrobinę czarnego błyszczyku i zaznaczam pieprzyka obok ust.

 Produkty, których użyłam:




piątek, 22 czerwca 2012

Bomb Cosmetics- recenzja


Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyków firmy Bomb Cosmetics, które zakupiłam na stronie www.aromatella.pl. Jest to firma angielska, której produkty do złudzenia przypominają te z Lush'a. Jednak nie cenowo. W swoim asortymencie mają coś dla każdego: szampony, mydła, słynne bomby do kąpieli, balsamy do ust itd. itp. Ja skusiłam się na kilka produktów. Kontakt ze sklepem jest rewelacyjny i co najważniejsze bardzo szybki. Niektóre firmy mogłyby się od nich uczyć! Widać, że klient jest dla nich najważniejszy. A na dodatek dostałam dwa prezenty. Nie wiem, czy wkładają do każdej paczuszki,czy tylko powyżej jakiejś ceny. Co prawda były to dwa opakowania kadzidełek, ale liczy się sam fakt! Dziękuję, dziękuję! Chciałam zacząć od mojego ulubieńca, ale po godzinnym zastanawianiu się nie mogłam dojść do wniosku, który kosmetyk najbardziej mi się spodobał. Jestem oczarowana każdym z osobna. Więc zacznę od zapachu, który mnie uwiódł.


Peeling pod prysznic Truskawkowe Pola- 39,90 zł




Od producenta: Drobnoziarnisty, pieniący się scrub pod prysznic z dodatkiem odżywczego masełka Shea oraz naturalnymi olejkami z Paczuli i Ylang Ylang, dzięki którym Twoja skóra będzie błyszczeć zdrowiem! Peeling ma świeży, owocowy aromat truskawek w połączeniu z musującym szampanem oraz nutami białych winogron.

Skład:  Sucrose, Glycerin, Aqua (woda), Sodium Cocoyl Isethionate, Sorbitol, Propylene Glycol, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Parfum (aromat), Phenoxyethanol, olej z nasion Helianthus Annuus (Słonecznika), Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Etidronate, olejek Pogostemon Cablin (Paczuli), olejek z kwiatów Cananga Odorata (Ylang Ylang), Denatonium Benzoate, Limonene, CI 14700 (Red 4), CI 17200 (Red 33).

Ode mnie: Pachnie jak lody truskawkowe. Moim zdaniem już sam zapach, który pod prysznicem działa na nasze zmysły jest wart swojej ceny. Jest to peeling drobnoziarnisty, więc osoby, które oczekują porządnego scrubu mogą być trochę zawiedzione, ale dla fanek delikatnego peelingu ten produkt jest idealny. Jest bardzo wydajny. Już niewielka ilość pozwala nam na umycie całego ciała. Używam go od niecałego miesiąca, praktycznie codziennie i zużycie jest bardzo małe. Zostało mi około 3/4 opakowania. Do tego nie wiem jakim sposobem, ale niesamowicie się pieni. Co nie  ukrywam jest dla mnie ogromnym plusem. Ciało po umyciu tym peelingiem jest nawilżone i powiem szczerze, że nie jest konieczne użycie po nim jakiegokolwiek balsamu. Zapach po umyciu nie utrzymuje się niestety zbyt długo co jest jedynym minusem.Gdy  mi się skończy na 100% zakupię ponownie.


Delikatny scrub do twarzy Rumiane Policzki- 39,90 zł.




Od producenta:Bardzo łagodny i delikatny scrub do twarzy na bazie lekkiego lotionu, który skutecznie usunie martwy naskórek. Twoja twarz widocznie odżyje i odmłodnieje! Scrub zawiera czyste olejki eteryczne z Jaśminu i Ylang Ylang, które podziałają wyciszająco i tonizująco. Scrub ma owocowo-kwiatowy aromat - wysmakowany i naprawdę uroczy. Otwierają go akordy cytrusowe: limetek, cytryn, bergamotki, pomarańczy i melona z delikatnym akcentem różanym. Serce zapachu to przede wszystkim fiołki, jaśmin, lilia i bursztyn, spoczywające na bazie z piżma, sandałowca, kremowej wanilii oraz żywicy.

Ode mnie: Tu już nie jestem tak zadowolona. Jeżeli chodzi o twarz to uwielbiam mocne peelingi. Typu Dark Angels z Lush'a. Ten natomiast idealnie sprawdzi się dla osób, które potrzebuję naprawdę delikatnego peelingu. No i mamy go tylko 110 ml za cenę prawię 40 zł. Pachnie baaardzo kwiatowo, a niestety ja nie przepadam za takowymi. I zapach utrzymuje się na twarzy stosunkowo długi czas, co osobiście trochę mnie denerwuje :P , ale jak kto woli. Raczej nie kupię go ponownie.

Intensywna kuracja do ust Czekoladowa Pomarańcza- 15 zł


Od producenta: Ten balsam-kuracja pachnie tak, że masz ochotę go zjeść! Powstrzymaj się jednak i pozostaw go na ustach, by magia naturalnych składników zadziałała, głęboko je nawilżając. Naturalne masełka i olejki nawodnią suchą skórę ust i dogłębnie ją odżywią, by suche usta już nie były Twoim problemem!W zapachu balsamiku cierpką pomarańczę połączono z kakao, a w jego sercu pojawia się słodka czekolada, złagodzona nutami karmelu oraz wanilii.Teraz możesz dumnie naprężyć usta, bo wyglądają bosko, są jedwabiście gładkie, dopieszczone i smakowite!

Skład:Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Cera Alba (Beeswax), Lanolin Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond ) Oil, Cannabis Sativa Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Tocopherol, Hydrogenated Olive Oil, Aroma (Flavor), Limonene, Benzyl Alcohol, Linalool, Citral, Benzyl Benzoate, Geraniol, Citronellol.

Ode mnie: Ogólnie byłam w szoku, bo nie wiedziałam, że coś może zastąpić mój ukochany Carmex...i do tego tak cudownie pachnieć. W tym produktem wiąże się zabawna historia. Na zakupy na stronie aromatelli zdecydowałam się po obejrzeniu recenzji ich produktów przez RockGlamPrincess. Ona miała ten balsam i stwierdziła, że pachnie jak delicje pomarańczowe. Paczka przyszła do mojego chłopaka, bo nie chciałam ponosić jeszcze większych kosztów związanych z przesyłką do Szwajcarii, ale to jest nieważne. Gdy paczka przyszła to poprosiłam chłopaka żeby odpakował, zobaczył czy zamówienie się zgadza itd. Poprosiłam go też żeby opisał mi zapachy( chciałam wiedzieć czy wszystko rzeczywiście tak cudownie pachnie) i on otwiera ten balsam i mówi "ooo, delicje pomarańczowe" a ja sobie myśle " wtf?! mój chłopak ogląda poradniki urodowe na youtube?!" no, ale przemilczałam to. Gdy przyjechałam do domu i powąchałam...no delicje... identyczny zapach! Rozwiało to moje wątpliwości dotyczące chłopaka :)) 
No ale nie to Was interesuje:P Jeżeli chodzi o działanie to jest teraz moim numerem jeden! Bez dwóch zdań. Po konsystencji czuć, że ma w sobie bardzo dużo olejków. Smaruje go na noc, nakładam niewielką ilość i rano mam mięciusienie usta! I jest go aż 9 ml za niską cenę. Jest mega, mega, mega wydajny. Przypuszczam, że przy codziennym stosowaniu starczy mi na rok!

Balsam do ust o smaku lodów Ciasteczka z kremem- 12,90 zł.


Od producenta: Smakowity i niezwykle oryginalny balsam do ust o smaku ciasta czekoladowego, który sprawi, ze będziesz chciała go bez przerwy używać, by tylko poczuć słodki smak deseru oraz wspaniałe nawilżenie na ustach!Balsamik schowany jest w wygodnym opakowaniu, przypominającym opakowanie lodów, które należy przekręcić u podstawy, by balsam wysunął się, ułatwiając aplikację. Apetyczny zapach i smak sprawią, że będziesz chciała go wciąż używać, a Twoim ustom wyjdzie to tylko na dobre!

Ode mnie:Przyznam się bez bicia, że kupiłam go tylko dlatego, że miał takie słodkie opakowanie. Jednak gdy użyłam go pierwszy  raz zakochałam się. Pachnie i smakuje jak biszkopt. Świetnie nawilża i nadaje blask ustom zupełnie jak błyszczyk. Do tego ma rewelacyjne opakowanie. Nie musimy pchać łap do opakowania. Wystarczy, że wysuniemy go jak pomadkę, pomalujemy i schowamy. Higienicznie! Gdy mi się skończy spróbuje do opakowania przetransportować inny balsam, żeby nie musieć brudzić rąk ;)) Jednak jest go tylko 4g ..

Bomby do kąpieli:

Masełko bananowe: Niestety nie jest ona już dostępna na stronie producenta. Pachniała bananem. No nie wiem jak oni to zrobili, ale czułam się jakbym brała kąpiel w bananach. W środku pływały małe kawałki prawdziwej czekolady! Relaks dla ciała i zmysłów. Fajnie nawilżyła moją skórę, nie musiałam potem się balsamować.

Ciasto wiśniowe: Też nie jest już dostępne na stronie producenta ;( A szkoda, bo z wielką chęcią zamówiłabym jeszcze i jeszcze! W środku jakieś małe ziarenka, które co prawda trochę mnie irytowały, ale zmyły się z wanny bez problemu. Do tego znów prawdziwa czekolada i malutkie serduszka! Cud, miód i orzeszki! Pachniała obłędnie. Tak samo jak cała łazienka i moja skóra. Jak narazie moja najlepsza kula do kąpieli, biorąc pod uwagę także Lush'a.






Podsumowując:

Dziewczyny i chłopcy! Macie pod nosem produkty bardzo dobrej jakości i w przystępnej cenie! Moim zdaniem jakościowo dorównują produktom firmy Lush, a nie życzą sobie za scrub do ust prawie 50 zł... Nie jestem w żaden sposób powiązana z tą firmą jednak zachęcam Was chociażby do odwiedzenia ich strony internetowej. Zapewniam, że znajdziecie coś dla siebie. ;)) Popatrzcie tylko na te opakowania! Mniam, mniam!

wtorek, 19 czerwca 2012

Mój nowy przyjaciel- Essence my skin- tinted moisturizer

Kupiłam ten produkt całkiem przypadkiem. Chciałam wrzucić do koszyka BB od Garniera, ale, że zostały już tylko odcienie medium postanowiłam zaryzykować, zwłaszcza, że Essence My skin kosztował niecałe 2 euro... Gdyby się nie sprawdził, nie żałowałabym, że wydalam mnóstwo kasy. A więc co to jest? Nic innego jak krem tonujący.Najlepszy z jakim kiedykolwiek się spotkałam. IDEALNY na lato. 

Opakowanie:

Koloroowe! ;)) Oprócz tego kojarzy mi się z kremem do rąk. Z aplikacją nie ma najmniejszego problemu. Wyciskamy na dłoń tyle ile potrzebujemy. Gdy będzie się kończył też nie będzie problemu( zawsze można je rozciąć). W środku 50 ml produktu ważnego 12m od otwarcia.

 Informacje ogólne:


Krem zawiera ekstrakt z jagód acai, które są bogate w antyoxydanty i chronią skórę przed uszkodzeniami oraz ekstrakt z brzoskwini, który ma zapewnić naszej twarzy miękkość i gładkość. Ma nadać cerze naturalny wygląd i rozświetlenie(nie, nie posiada żadnych drobinek). Ma chronić naszą facjatę i utrzymać się przez 24 h, tego jednak nie sprawdziłam, jednak nałożony około 9 rano spokojnie utrzymuje się nawet 12 godzin, bo gdy zmywam twarz wieczorem to na płatku są jego resztki ;)) Jasne refleksy dają skórze zdrowy i świeży"glow". Niestety nie posiada filtrów przeciwsłonecznych, ale czego ja wymagam za taką cenę? Można nakładać również na dekolt. Dostępny jest w dwóch odcieniach. Do cery jasnej i ciemnej. Ja mam "light skin" i powiem szczerze, że gdy otworzyłam go pierwszy raz to pomyślałam sobie "wtf?!" przecież on jest pomarańczowy! Dopiero potem doczytałam, że on ma się stopić z naszą skórą i robi to rewelacyjnie ;) Jest wręcz niewidoczny. Zapomniałam o  zapachu...jest boski, świeży i co dziwne utrzymuje się na twarzy około godziny. Mi to zupełnie nie przeszkadza ;)) Jest "oil free"..

 Skład: 

 Konsystencja.

Ma bardzo lekką konsystencję przez co nie możemy zrobić sobie na twarzy zacieków albo smug. Jednak produkt musimy dość szybko aplikować ponieważ bardzo szybko wysycha i aplikacja staje  się co raz cięższa. Ja nakładam go rękami i jestem  bardzo zadowolona z efektów jakie daje.



No i to na co pewnie czekacie czyli efekty:

Jak widać nie jest on mocno kryjący, wyrównuje jedynie koloryt cery, zakrywa lekkie przebarwienia i daje efekt rozświetlenia. Widoczne niedoskonałości zakrywam korektorem.

Podsumowanie: 

Wszystkie podkłady w te upalne dni poszły w odstawkę. Używam tylko kremu tonującego z essence i nie oddam go za żadne skarby. Szybko się aplikuje, daje tzw. "glow", pięknie pachnie, jest tani, oil free, nie zapycha, nie uczula, jest go aż 50 ml. Jedyny minus jaki przychodzi mi na myśl to taki, że nie jest jeszcze dostępny w Polsce... Może kiedyś ;))



I efekty moich ostatnich zabaw w ombre.