poniedziałek, 14 maja 2012

Porównanie podkładów.

Porównanie dwóch podkładów drogeryjnych z powiedzmy niższej półki. W lewym narożniku 

Maybelline. Pure Liquid Mineral Foundation. Cena: 34 zł/ 30 ml.

natomiast w prawym narożniku

KOBO Professional. Matt Make up. Cena: 23 zł/ 40 ml.

  Tak prezentują się podkłady obok siebie.


1. Opakowanie.

Maybelline- szklana buteleczka, w której znajduje się 30 ml podkładu. Posiada pompkę, która bardzo ułatwia wydobycie porządanej ilości produktu. Jest to bardzo higieniczna forma, a zarazem ułatwiająca używanie. Dzięki szklanemu opakowaniu widzimy ile produktu nam jeszcze zostało w środku.


KOBO- Plastikowa tubka, która wykonana jest na kształt szklanej buteleczki. Znajduje się w niej 40 ml podkładu. Nie posiada żadnej pompki. Produkt musimy wycisnąć, co nie jest idealnym rozwiązaniem. Plastik jest dość twardy, a to w niczym nam nie ułatwia zadania. Jest gruby i matowy przez co ciężko dostrzec ile produktu dokładnie znajduje się w środku.

 2. Konsystencja.

Maybelline-  skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Ethylhexyl, Methoxycinnamate, Glycerin, Isotridecyl Isononanoate, PEG-9 Polidimethylsiloxethyl Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone/Poliglycerin-3 Crosspolymer, Sodium Chloride, Phenoxyethanol, Methylparaben, Disodium Stearoyl Glutamate, Chlorphenesin, Disodium EDTA, Acrylates Copolymer, Propylparaben, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Aluminium Hydroxide, PEG-9, Ethylparaben, Butylparaben [ /- MAY CONTAIN: CI 77891 / Titanium Dioxide, CI 77499, CI 77492, CI 77491 / Iron Dioxides], (F.I.L D28659/1).

Jak zauważyliście jego głównym składnikiem jest woda. Zatem konsystencja jest płynna, co bardzo ułatwia rozprowadzanie. Nieważne czy nałożymy go palcami, gąbeczką czy pędzlem -on stopi się z naszą cerą, nie tworząc efektu maski. Jest średnio kryjący, ale zakrywa zaczerwienienia.


KOBO-  niestety nie mogę nigdzie znaleźć składu podkładu. Nie jest napisane na buteleczce, kartonowego opakowania nie było, na wizażu również nie ma. Dziwne...Jest tylko napis " Silicon Formula". Jako, że jest na bazie sylikonu to radziłabym nie używać go latem, bo może Was po prostu zapchać ;)) Jego konsystencja nie jest już tak fajna jak w przypadku konkurenta. Jest gęsty(co jeszcze bardziej utrudnia wydobycie z opakowania), tępo się rozprowadza. Próbowałam wszystkim, ale najbardziej jestem zadowolona z efektu jaki daje nakładany pędzlem typu Flat Top (osobiście używam Hakuro H51). 

3. Zapewnienia producenta.

Maybelline-  Pure.Liquid Mineral zapewnia pełny, nieskazitelny makijaż. Pozwala skórze oddychać dając zdrowo wyglądające wykończenie, które stapia się z odcieniem skóry. Nie zatyka porów. Bez talku. Bez olejków. Bezzapachowy.


KOBO-  Trwały podkład matujący. Kryje niedoskonałości skóry, bez efektu maski. Pochłania nadmiar sebum i kontroluje jego wydzielanie do 12 godzin. Wygładza skórę i pozostawia ją aksamitną w dotyku. Nie blokuje porów i pozwala skórze oddychać. Odporny na działanie warunków atmosferycznych.

4. Moja opinia.

Z obydwu podkładów jestem średnio zadowolona. Chociaż chyba bardziej wolę używać tego z Maybelline. Jeżeli chodzi właśnie o niego, to daje fajny efekt, ale na krótką metę... niestety. Nieskazitelny makijaż? Tu producent chyba trochę przesadził ;) ale faktycznie daje zdrowo wyglądające wykończenie. "Nie zatyka porów. Bez talku. Bez olejków. Bezzapachowy." Tu akurat wszystko się zgadza. Jest idealny na lato. Jednak nie na wielki upał bo Wam spłynie, ale jak jest mega gorąco to podejrzewam, że nikt nie nakłada podkładu, przynajmniej ja nie ;)). Efekt jaki daje na twarzy jest półmatowy i sam nie trzyma się zbyt długo. Około godziny? Potem zaczyna znikać z twarzy nawet gdy po prostu siedzę i nic nie robię. Trochę bez sensu, no ale... Ja nakładam na niego puder transparentny VICHY Dermablend i efekt jest fajny, ale to zasługa pudru, a nie podkładu. Jego dużym plusem jest SPF 18, więc jeżeli ktoś nie używa osobno filtru pod podkład to będzie zadowolony. U mnie w lecie pod podkład obowiązkowo filtr 50, przez moje nieliczne piegi. Nie chcę ich więcej ;P Po otworzeniu opakowania musimy go zużyć w ciągu  roku. Przy codziennym stosowaniu wystarcza na 2-3 miesiące, przynajmniej w moim wypadku.
Jeżeli chodzi o podkład KOBO...no to tutaj zaczynają się schody. Jest gęsty i ciężko się go rozprowadza, na szczęście nie zastyga szybko więc można nad nim pracować. Tępa konsystencja sprawia, że można sobie nim zrobić krzywdę. Trzeba się z nim odrobinę pomęczyć. Jednak efekt jaki daje na naszej twarzy moim zdaniem nie jest tego warty. Producent uważa, że hamuje wydzielanie sebum nawet do 12 godzin... Tu znowu kogoś poniosło... Ma wykończenie matowe, ale nasza twarz w dotyku wcale nie jest aksamitna, także na to nie liczcie ;) Jest strasznie mało odcieni, co może sprawić problem przy doborze do cery. Ja mam w odcieniu 100 light beige czyli najjaśniejszym, a i tak dla mnie jest odrobinę za ciemny. Utrzymuje się na twarzy tak samo jak podkład z Maybelline. Nic nam o nim nie wiadomo oprócz tego, że ma sylikonową formułę, także na lato będzie za ciężki. Na opakowaniu nie ma nawet informacji w ciągu jakiego czasu mamy go zużyć. Na jego niekorzyść działa też opakowanie, które jest po prostu tandetne. W prawdzie, gdy spadnie to nic mu się nie stanie, ale to nie o to w tym chodzi. Nie polecam go osobą, które mają cerę suchą, ponieważ strasznie podkreśla suche skórki. Ma delikatny zapach, który niektórym może przeszkadzać.

5. Podsumowanie. 

Produkt zaznaczony na fioletowo wygrywa w poszczególnym porównaniu

Cena: Maybelline 34zł/ 30 ml   KOBO 23zł/ 40 ml.
Opakowanie: Maybelline: szklane z pompką   KOBO: plastikowe bez pompki
Trwałość: Maybelline: 1-2 h   KOBO: 1-2 h
Konsystencja: Maybelline: płynna   KOBO:gęsta
Zapach: Maybelline: bezzapachowy   KOBO: lekki zapach
Formuła: Maybelline: na bazie wody   KOBO: na bazie sylikonu
Filtr: Maybelline: SPF 18   KOBO: brak informacji
Wykończenie: Maybelline: półmatowe   KOBO: matowe

Wynik: 5:2

Wygrywa podkład z Maybelline.

                                                               xoxo

1 komentarz:

  1. Mam ten z KOBO i przyznam, że opakowanie jest strasznie denerwujące. Nie widać ile zostało go, a do tego źle się wyciska :(
    Kolor choć niby jasny to jest po wyciśnięciu ciemniejszy :/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za KAŻDY komentarz, który uświadamia mnie w tym, że ktoś jednak czyta to co piszę i moja praca nie idzie na marne oraz motywuje do dalszego działania ;)))
Nie zostawiaj komentarza z linkiem do swojego bloga lub tekstem "zapraszam do mnie". Jeżeli zwrócisz na siebie moją uwagę to masz jak w banku, że odwiedzę Twój blog!