piątek, 11 maja 2012

Nie polecam

Dziś doszłam do wniosku, że muszę się wybrać na odwyk. Zdecydowanie. Stwierdzam to oficjalnie wszem i wobec. Nie mogę wchodzić na żadne blogi, oglądać filmików na youtube, ani nic z podobnych rzeczy. To jest piekło. Za każdym razem gdy dziewczyny pokazują swoje kosmetyki ja zaraz stwierdzam, że muszę to mieć. I co? Kupuję.. Jak debil kupuję wszystko co nawet nie jest mi potrzebne. Po co? W sumie to sama nie wiem, w końcu zawsze się przyda, prawda? ;P I takim sposobem w domu czeka na mnie paczka z Arometelli, ze Stanów idzie do mnie paczka od xbebe18, a ja ciągle wchodzę na strony internetowych drogerii i wkładam coś do koszyka, ale zaraz potem się opamiętuje. Trzeba się ogarnąć. Muszę się czymś zająć. Może zacznę biegać albo robić jakieś makijaże? Chociaż  nie... narazie z robieniem tutoriali muszę się wstrzymać ponieważ jak już pewnie zauważyliście jakoś zdjęć nie zwala z nóg. Ale nie ma się czym martwić. Za dwa tygodnie już będę miała aparat, który zamierzam ukraś tacie jak będę w Polsce ;)) Mam w głowie mnóstwo pomysłów. 

A dzisiaj produkty, których nie polecam, i które kompletnie się u mnie nie sprawdziły.


Dax Cosmetics. Perfecta Beauty Mask, koktajlowa maseczka S.O.S. na twarz i pod oczy, rozświetlająca.


Tragedia. Zapach jest przyjemny, ale nic poza tym. Miałam już kilka innych maseczek z Perfecty i ogólnie nie było na co narzekać, ale ta to jakaś kompletna porażka. Osobiście nie przepadam za maseczkami, których się nie zrywa lub spłukuje. Tutaj po nałożeniu trzeba odczekać 10-15 minut i możemy nakładać makijaż. Jako że miała to być podobno maseczka SOS dla naszej cery więc postanowiłam spróbować. Ma w sobie tyle okropnych drobin, że ja się przeraziłam. Nienawidzę brokatów, ani nic w ten deseń, a ta maseczka jest chyba tylko na bazie brokatu. No masakra. Na naszej cerze nie robi kompletnie nic. 
 Producent zapewnia nam rozświetlenie. I faktycznie. Nasza twarz jest tak rozświetlona... jak bombka na choinkę obklejona brokatem. Nic poza tym. Także NIE POLECAM!




Ziaja. Sopot rozświetlenie, Krem pod oczy korygujący.


Producent obiecuje nam, że krem "wyraźnie redukuje obrzęki oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania. Intensywnie rozjaśnia cienie i przywraca skórze wokół oczu jednolity koloryt". A więc od czego zacząć? Krem nie robi kompletnie nic. Jestem osobą, która niestety ma cienie pod oczami. Nie są one jakieś mega ogromne, ale są. Krem stosowałam od ponad dwóch miesięcy codziennie. I NIC. Jedno wielkie rozczarowanie. 16 złotych wyrzucone do kosza. Fantastycznie ;)


Eveline, Nail Therapy Professional, Miękkie i zadbane skórki.


Odżywka do paznokci i olejek do skórek z tej serii są rewelacyjne, a to? Ja nie wiem, czy jestem jakaś niedorozwinięta i nie umiem się tym posługiwać, czy to na prawdę nie działa?
Żel należy nałożyć na skórki i pozostawić na 30 sekund, następnie odepchnąć je za pomocą drewnianego patyczka. Trzymałam 30 sekund. 40,50,60, milion. I nic.  Nie wiem...


 BeneFit, Ooh La Lift


Jest to rozświetlacz. Dostałam od mamy i byłam mega podekscytowana, że mogę wypróbować ten produkt, ale już po kilku użyciach zapytałam się sama siebie "halo, co to ma niby być?!" . Aplikujemy pod oczy trzy "dotknięcia" i delikatnie wklepujemy.Można też na szczyty kości policzkowych, jak to rozświetlacz. Efekt? Żaden ;) Próbowałam pod podkład, na podkład, między podkładem a pudrem, bez makijażu...kompletnie nic. Około 100 zł. za produkt, który nie działa? Dziękuję bardzo... Konsystencja fajna, opakowanie typowe dla tej firmy, aplikacja przyjemna i łatwa, ale nic się nie dzieje. A w dodatku nałożony na podkład zwija się, ściera podkład przez co mamy jedną wielką plamę. Tra-ge-dia!


Dax Cosmetics, Perfecta SPA, masło do ciała. Czekolada+olejek kokosowy.


Kokos w składzie więc mam ten kosmetyk.Pachnie rewelacyjnie. Jak ciasto czekoladowe z wiórkami kokosowymi. Ma typową dla takich produktów konsystencję, czyli jak budyń. Fajnie nawilża, zapach utrzymuje się na ciele, szybko się wchłania. Same plusy? Otóż nie. Wszystko byłoby cudownie gdyby nie fakt, że na naszej skórze zachowuje się jak kiepski samoopalacz. Nie zmienia kolorytu skóry, ale zostawia "zacieki" jakbyśmy nieumiejętnie zaaplikowały właśnie samoopalacz. A jeszcze jakby tego było mało to brudzi ubrania. Były to mój KWC gdyby jego kolor był biały. Próbowałam go bardzo dokładnie rozcierać i dawać mała ilość, ale to i tak nie działa. Niby jest ujędrniające, ale nie dlatego je kupiłam. I na całe szczęście, ponieważ nie zauważyłam takiego działania. 


To by było na tyle jeżeli chodzi o moje aktualne buble kosmetyczne. A teraz czas na relax. Rolki nad Jeziorem Bodeńskim? Lubię to ! ;) 

xoxo 






1 komentarz:

  1. Ojjj, aleś narobiła mi ochoty na to masełko.
    Zapraszam do mnie na obserwowaie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za KAŻDY komentarz, który uświadamia mnie w tym, że ktoś jednak czyta to co piszę i moja praca nie idzie na marne oraz motywuje do dalszego działania ;)))
Nie zostawiaj komentarza z linkiem do swojego bloga lub tekstem "zapraszam do mnie". Jeżeli zwrócisz na siebie moją uwagę to masz jak w banku, że odwiedzę Twój blog!