sobota, 19 maja 2012

"Na obcasach świat wygląda inaczej"




Dziś ani słowa o kosmetykach ;) Postanowiłam napisać o problemie, z którym zmaga się bardzo duża ilość dziewczyn. Także faceci sioo! Pewnie nie jedna z Was miała lub ma strach przed wysokimi obcasami. Nie macie się czego bać. To nie jest niebezpieczne. Buty na bardzo wysokim obcasie przestały kojarzyć się z fetyszystami. I chodzenie w nich nie jest tak trudne jakby się mogło wydawać. Dziewczyny, chodźcie w szpilkach! ( Wy dobrze wiecie dlaczego ;) )


1. Strona techniczna i sposób na zmęczone stopy:

Podobno obcasy to mechanika. Środek ciężkości i podbicie zmieniają się. Musicie dostosować się do nowej równowagi. Noszenie obcasów sprawia, że ścięgno Achillesa się kurczy, a chodzenie na tej samej wysokości je usztywnia. Dlatego zalecana jest zmiana wysokości obcasów. Zmuszamy wtedy do pracy wszystkie mięśnie. Pomagają też woreczki z lodem, kremy chłodzące lub talki.

2. Jaka wysokość?

Tak jak już wspomniałam wcześniej mega wysoki obcas nie jest już kojarzony z fetyszystami, dlatego możecie założyć każdą wysokość jaką sobie wymarzycie ;) Nawet 16-centymetrowe obcasy od Louboutin'a, o których marzy każda kobieta! To nie obcas jest kluczowy. Bardzo ważne jest żeby podbicie buta, czyli tzw. platforma nie przekroczyła magicznej liczby ośmiu centymetrów. To właśnie ona zapewnia komfort i wygodę Waszych butów. 

3. Jak nauczyć się chodzić?

Przeczytałam kiedyś, że najlepiej nauczyć się chodzić na wysokich obcasach wchodząc i schodząc po schodach. I stwierdzam z ręką na sercu, że to naprawdę działa. Takie ćwiczenie wymaga bardzo dużej koncentracji,  a także mobilizuje mięśnie do pracy. Potem na płaskiej powierzchni będzie to dużo prostsze. Zauważyłam też, że gdy chodzę w 15-centymetrowych obcasach przez jakiś czas, a potem założę 12-centymetrowe to czuję się jak w trampkach. Także w tym też coś jest.

4. Jak chodzić?

Gdy zakładamy obcasy najważniejszy staje się chód. Same wiecie, że laska, która idzie jak kaczka nie jest w żadnym stopniu pociągająca- wręcz przeciwnie. Wygląda po prostu śmiesznie. Musicie pogodzić się z tym, że obcasy bardzo spowalniają ruch. Dlatego starajcie się nie spinać i przede wszystkim nie spieszyć. Kobieta, która czuję się pewnie na szpilkach to cudowny widok.


Na koniec dodam, że nie martwcie się, że macie za dużą stopę do obcasów i macie wrażenie, że Wasze stopy wyglądają jak kajaki. Przy bardzo wysokich obcasach lepiej mieć dużą stopę. Stopa w szpilce wygląda ładniej w rozmiarze 39 niż 36...  Jeżeli chcecie wytrwać w obcasach więcej niż godzinę to nie kupujcie za małych butów z myślą " a, rozejdzie się". Skóra owszem, ale minimalnie. A jedwab, satyna czy buty lakierowane zostaną w takim rozmiarze jakie je kupujecie. Jeżeli but wyda Wam się za  mały to kupcie o pół rozmiaru większe i włóżcie cienką wkładkę.

Mam nadzieję, że pomogłam. W końcu idzie lato i sezon na wysokie obcasy uważam za oficjalnie rozpoczęty! Dziewczyny, do szpilek. 
A oto moje cudeńka ;)


                                                                xoxo

11 komentarzy:

  1. ciekawy wpis. Ja może i bym nosiła, ale zawsze wszędzie sie spieszę i zawsze wybieram płaskie buty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz przestać się spieszyć. Świat na obcasach jest dużo piękniejszy !

      Usuń
  2. Ja lubię obsady,ale 5-7 cm do góra. Żałośnie wyglądają młode dziewczyny chcące wyglądać na starsze zakładające obsady na których chodzić nie potrafią. A te niebieskie buciki na zdjęciu są bardzo ładne, ale czy wygodne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w nich na studniówce mojego chlopaka i przetańczyłam większość czasu. Właśnie dzięki 5-centymetrowej platformie nie czuć tak wysokości. I jak na 15- centymetrowy obcas są bardzo wygodne ;))

      Usuń
  3. oj ja w takich butach to bym się zabiła ;) wszystkie mam na płaskim, bo tylko w takich się czuję komfortowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. masz jakąś rade na rozdwojone końcówki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zacznij olejować same końcówki i po każdym myciu wcieraj w nie jedwab. W moim przypadku to działa rewelacyjnie ;))

      Usuń
    2. Napisałabym, że najlepszym wyjściem jest fryzjer, ale sama do niego nie chodzę więc nie będę hipokrytką ;)) Z rozdwojonymi końcówkami w zasadzie nic nie możesz zrobić. Mnie ratuje olejowanie końcówek oraz to, że po każdym umyciu wcieram w nie jedwab. I nie rezygnuj z szamponów z sylikonami, bo jeżeli masz na końcówkach "siano" to po wypłukaniu z włosów sylikonów będziesz mieć jeszcze większe. Pozdrawiam ;))

      Usuń
  5. O, to poradnik dla mnie "jak nie połamać się na obcasach" :))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za KAŻDY komentarz, który uświadamia mnie w tym, że ktoś jednak czyta to co piszę i moja praca nie idzie na marne oraz motywuje do dalszego działania ;)))
Nie zostawiaj komentarza z linkiem do swojego bloga lub tekstem "zapraszam do mnie". Jeżeli zwrócisz na siebie moją uwagę to masz jak w banku, że odwiedzę Twój blog!